logo parafia chechly

*

„Niech się ze mną co chce dzieje – w Tobie św. Anno mam nadzieję!”

Kazanie Ks. Biskupa Jerzego Ablewicza, z okazji wmurowania kamienia węgielnego pod świątynię Świętej Anny w parafii Chechły, 28.IX. 1980r.

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Ukochani Bracia i Siostry.

Dokonało się to na co czekaliśmy długo. Nie tylko wy tutaj w waszej parafii Chechły, ale także w diecezji. Został poświęcony przed chwilą kamień węgielny. Ja bym chciał przez chwilę waszą i moją uwagę zatrzymać przy tym kamieniu. Jaki to kamień węgielny poświęciliśmy? Poświęciliśmy drodzy Bracia i Siostry, raczej wmurowaliśmy przed chwilą kamień węgielny pod Sanktuarium św. Anny, kamień węgielny, który już poprzednio, rok temu, został poświecony przez czcigodne ręce Ojca Świętego, Jana Pawła II. I te przymioty, te dwie historyczne właściwości tego kamienia węgielnego, jabym chciał wspólnie z wami rozważyć. Ojciec Święty, Jan Paweł II, rok temu w Nowym Targu, poświęcił kamień węgielny pod kościół św. Anny w Chechłach. Ja ten kamień węgielny wmurowałem, jako Ordynariusz – Pasterz Diecezji Tarnowskiej. I to ma swoja wielką wymowę. W tym, drodzy Bracia jest nasza nadzieja i nasza droga. Ten kamień węgielny przed chwilą wmurowany – pobudza nas do wielkiej nadziei, do wielkiej ufności.

Zapytacie dlaczego? Bóg upodobał sobie specjalnie pewne miejsca. Bóg chciał w pewnych miejscach w szczególny sposób człowiekowi błogosławić. I dlatego od początku historii Zbawienia, od Abrahama, powstają na ziemi Sanktuaria. Sanktuaria to znaczy takie miejsca, w których Bóg Najświętszy, Sanctus – prowadzi ludzi w specjalny sposób do świętości. – Sanktuaria, to znaczy takie miejsca, w których Bóg w wyjątkowy sposób, wylewa swoje łaski, na serca ludzkie, na życie ludzkie. Sanktuaria są różne, bo Bóg człowiekowi objawia się w różnych, rozmaitych swoich tajemnicach. Jest w naszej Diecezji Sanktuarium Pana Jezusa Przemienionego w Nowym Sączu, które ściąga – zwłaszcza w sierpniu, dziesiątki tysięcy pielgrzymów. Ale Pan Bóg chciał, aby łaski na ziemię, na ludzi, zsyłać przez swoja Matkę, Maryję. Wszak Syn Boży, Jezus Chrystus, rozpięty na krzyżu między niebem a ziemią, powiedział do Jana: „ Synu, oto Matka Twoja!” – A do Matki: „ Matko, oto syn Twój” Matko oto dzieci Twoje. Chcę abyś wśród nich była, i wyjednywała dla nich Boże błogosławieństwo. Dlatego mamy tyle Sanktuariów Maryjnych. Ale są takie Sanktuaria, które szczególnie z Maryjnymi się wiążą. To są Sanktuaria Rodziców Maryi: Anny i Joachima. I takie Sanktuarium mamy nie wątpliwie tutaj w Chechłach. I temu Sanktuarium budujemy świątynię, na której rosnące mury na które z radością patrzymy. 

Ukochani Bracia i Siostry, chyba już teraz wiecie, o co mi chodziło, gdy mówiłem, że w tym kamieniu węgielnym, poświęconym przez Jana Pawła II rok temu, a wmurowanym przed chwilą moimi rękami, jest NADZIEJA, jest ogromna nadzieja, bo przecież tutaj będzie orędować za nami Matka Bogarodzicy Maryi. Matka Tej, która porodziła Boga – Człowieka, Odkupiciela ludzkości. Matka Tej, którą Bóg uczynił Pośredniczką łask wszelakich. Matka Maryi, prze której ręce wszystkie łaski z nieba na ziemię spływają. Potężną jest Maryja, potężne jest orędownictwo Maryi. Nazywamy to orędownictwo: Proszącą Wszechmocą, - 
ale przecież jest rzeczą jasną, że wielkie siły, moc – musi się mieścić również w orędownictwie Tej, która Maryję w Swoim łonie poczęła i porodziła, w orędownictwie Świętej Anny.

Ukochani Bracia i Siostry. Nie tak dawno, bo dopiero w czerwcu, obchodzono uroczyście 500 – lecie Sanktuarium Świętej Anny, na Śląsku Dolnym, Opolskim. Jest tam tzw. Góra św. Anny, na której wzniesiono ku Jej czci 500 lat temu, pierwszy kościół, pierwszą świątynię, dzisiaj wyniesioną do godności Bazyliki. Na tej górze św. Anna jest czczona przez 5 stuleci. Ile burz przewalało się przez tę górę! Jak ją nienawidzili Niemcy, i ci Bismarcka, i ci Hitlera! Ileż razy urządzali po prostu napady na tę świątynię św. Anny,! Wypędzali z niej stróżów, kapłanów, zamykali jej bramy, ale nie zwyciężyli tej góry, i ta góra promieniowała na cały Dolny Śląsk; promieniowała czym? Wiarą w Boga – i polskością. Kto choć trochę dobrze zna dzieje Dolnego Śląska, ten wie, że, on pozostał wierny Bogu i Polsce, dzięki św. Annie. I ze wzruszeniem słuchałem, jak ci Ślązacy, niosąc taką niepozorną – można powiedzieć, statuetkę Świętej Anny, śpiewali; ci górnicy śląscy: 

„ Niech się ze mną co chce dzieje – w Tobie św. Anno mam nadzieję!”

Proste słowa, które nie maja jakichś aspiracji poetyckich, ale ile w nich treści! „ Niech się ze mną co chce dzieje, w Tobie św. Anno mam nadzieję”. Mam nadzieje, dlatego, że Ty Matką Bogarodzicy Dziewicy, Tej, która porodziła Jezusa. Ona porodziła Jezusa, dla którego zasług męki i śmierci krzyżowej, została zachowana od zmazy. Tyś jej Matką, a wiec Tobie w szczególny sposób udzieliły się zasługi Chrystusa, dla których możesz nam wypraszać niezliczone łaski. Ojciec Święty, na tę uroczystość na Górze św. Anny, wystosował list i w tym liście przytoczył również te słowa proste: „ Niech się ze mną co chce dzieje, w Tobie Święta Anno mam nadzieję”. I dlatego, też, drodzy Bracia i Siostry, ten kamień węgielny, który ja poświęciłem, to jest kamień NADZIEI! – Nie jest ważne, że czcicie św. Annę, nie daleko stąd, w tym takim ubogim, ale jakże drogim naszym sercom kościółku, ta cała góra, jest Jej i na tej górze wznosimy świątynię, aby Ją chwalić, a z Nią Maryję i Jezusa. I Ona napewno tutaj będzie wypraszać obfite łaski.

Ukochani Bracia i Siostry! Kamień węgielny pod Kościół, pod świątynię św. Anny, uczy nas, ukazuje nam DROGĘ. Jaką? Uczy nas, że człowiek piękny kształtuje się we wnętrzu Matki Świętej, tam jest początek pięknego człowieka. Anna poczęła w swoim łonie Maryje, ale poczęła tę Maryję bez grzechu pierworodnego. Jej Dziecięcia nie splamił grzech pierworodny. Maryja w łonie Swojej Matki Anny, została zachowana od wszelakiej zmazy. Anna nie tylko wydała na świat i porodziła Maryje bez grzechu, ale Ona już Ją poczęła w Swoim łonie jako Niepokalaną. I to jest głęboka nauka. Jeżeli potrzeba kogo ludzkości, to matek świętych, to matek w których wnętrzu, kształtuje się piękny człowiek. Anna – dlaczego my ja czcimy? Czcimy dlatego, że Ona stała się matka najpiękniejszego Człowieka, jaki chodził po ziemi! Bo przecież Maryja była takim Najpiękniejszym Człowiekiem! Do nikogo z ludzkości nie można odnieść słów: „ Łaski pełna!” – A właśnie do Niej Wysłannik nieba, powiedział: „ Bądź pozdrowiona – łaski pełna!” – Teologowie zwracają uwagę, że Archanioł Gabryel, nie wymienił imienia Maryi, nie powiedział: „ Bądź pozdrowiona Maryjo, łaski pełna!” I mówią, że to było nie potrzebne, bo „ Łaski pełna!” – to jest legitymacją Maryi, to jest Jej dowód osobisty, tylko Ona była łaski pełna, wolna o grzechu, tylko Ona I dlatego Anioł, nie potrzebował Mówić: „ Bądź pozdrowiona Maryjo!”, Ona była najpiękniejszym Człowiekiem jaki chodził po ziemi! Można długo zastanawiać się nad Pięknością Maryi. Ona ze wszystkich ludzi – najbardziej w piękności zbliżała się do Boga! Nie możemy sobie przedstawić jak Teologia mówi: „ Deus semper maior est”. Bóg jest zawsze większy, niż to, co możemy o nim pomyśleć. O jego piękności, o Jego świętości!. A do tej piękności Bożej, najbardziej zbliżała się Maryja. Chodził kiedyś po tej pięknej ziemi włoskiej – wielki i piękny poeta włoski, i szukał stworzenia, które by najbardziej w piękności, zbliżało się do Boga, i doszedł do wniosku, że nikt bardziej nie zbliżył się, z pośród ludzi w piękności do Boga, jak Maryja, napisał on w tej swojej Boskiej Komedii: „ Żadna mnie piękność dotąd spotkana nie zadziwiła urodą tak przednią ani tak bliskim podobieństwem Pana!” Nikt nie był z ludzi i nie będzie – do Boga, tak podobny w piękności, jak Maryja! I właśnie tę Maryję, poczęła w Swoim łonie i porodziła Anna, Matka najpiękniejszego Człowieka. Ale w tym jest nauka, w tym jest droga, zwłaszcza dla Was, drogie Matki; piękno duchowe waszych dzieci, zaczyna się w waszym wnętrzu. Jeżeli ty droga Matko chcesz począć, porodzić i wychować piękno człowieka, nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim duchowe. Twoje wnętrze, droga Matko, musi być piękne, uporządkowane Bogiem, Jego łaską. I dlatego też ten kamień węgielny, który poświeciłem daje nam naukę – wyznacza nam drogę. On nas uczy jeszcze czegoś innego, że pięknego człowieka, wychowuje się w rodzinie. Przy boku Anny, widzimy jej męża Joachima. Liturgia ostatnich lat, połączyła Annę i Joachima w jednym święcie liturgicznym. Oni stworzyli święta rodzinę, w której rozwijała się i rosła do Swoich wielkich zadań – Maryja. W Ewangelii nie mamy nic o św. Annie, ale mamy bogatą tradycję. Ta tradycja podkreśla zwłaszcza jedno: Podkreśla, że Anna i Joachim, przyprowadzili to swoje Dziecię ukochane do świątyni. Ileż to rozmaitych starych pism Kościoła, nieraz apokryficznych, przedstawia jak Anna i Joachim , przyprowadzili to Dziecię ukochane, to dziewczę umiłowane do świątyni Jerozolimskiej, i tak Ją zostawili. I mamy podstawę sądzić, że Maryja, jako mała dziewczynka, wychowywała się w tej świątyni, czytała Biblię, Pismo Święte, tam pracowała, modliła się, przeżywała Boga. Tego chcieli Jej rodzice właśnie tego. Już tak zawsze bywa, że pięknego człowieka kształtuje rodzina i dlatego też ten kamień węgielny położony dzisiaj posiada ogromną wymowę. Gdy się tak słyszy co się w świecie dzieje, to się odnosi wrażenie, że są ludzie, którzy nie chcą dzisiaj świętej rodziny, chcą ją rozbić i dlatego Papież spotyka się dzisiaj z wieloma atakami o których słyszymy, czytamy, nic dziwnego, Bóg już w raju powiedział do szatana: „ Położę nieprzyjaźń miedzy tobą a Niewiastą” – jest ta nieprzyjaźń ciągła, szatana i tych którzy za nią idą, i Maryi ukształtowanej w świętej rodzinie Anny i Joachima. Maryi która pobudza nas przez swoich rodziców do tego, byśmy pragnęli, chcieli każdą rodzinę uczynić świętą.

Tak ten kamień węgielny tutaj dzisiaj woła i wołać będzie, że kształtowanie pięknego człowieka, odbywa się w świętym wnętrzu matki i w świętej rodzinie, i przypominanie tej prawdy, będzie misją, powołaniem, zadaniem tego kościoła, który, da Bóg, wnet zostanie doprowadzony w swojej budowie do szczęśliwego końca.
Ale wmurowałem drodzy Bracia i Siostry kamień węgielny, który został poświęcony przez Ojca Świętego Jana Pawła II – to ma swoją specjalną wymowę – to sprawia, że ten kamień, jest nakazem abyście, drodzy Bracia i Siostry trzymali się Piotra. Przypomnijmy sobie, jak to kiedyś Pan Jezus mówił do Piotra: „ Piotrze, oto szatan pożądał was przesiać, jako pszenicę, ale Ja prosiłem Ojca, aby nie ustała Twoja wiara”. Pan Jezus mówił do Piotra, że on i jego towarzysze, apostołowie, będą przedmiotem ataków szatana, że szatan będzie chciał przesiewać wyznawców Chrystusa w ciągu wieków jak pszenicę. Ale zapewnił Chrystus, Piotra, że On się modlił za niego i wyjednał mu siłę wytrwania, że się nie załamie, że wytrwa. Ale na ty Pan Jezus nie skończył, dodał jeszcze coś innego: „ Ty zaś kiedy się nawrócisz, umacniaj braci Twoich”. I to jest wielka misja, którą pełnił Piotr i którą pełni każdy Papież, następca Piotra. „ Umacniaj Twoich braci”. To jest także misja naszego Papieża, obecnego Jana Pawła II. Powiedzmy jasno, to jest misja zwycięska. Papież nie przegrywa, dlaczego? dlatego, że w nim działa Sam Chrystus, który jest Słońcem!. Kiedyś Papież Pius VI, został uwięziony przez Napoleona i wywieziony do Francji. Tam był wystawiony na wielkie próby, wydawało się, że już do Rzymu nie wróci,; nieraz na jego twarzy malował się ból,. Miał on przy sobie bardzo mądrego doradcę, kard. Consalvi. I ten kardynał, któregoś dnia, mówił do Papieża tak: „ Ojcze Święty, przecież chmura która za chwilę zasłoni słońce, ale słońce sobie świeci. I ten lotnik, który teraz szybuje gdzieś w przestworzach, nie na nas sobą pułapu czarnych chmur, tak jak my, tylko jego samolot, jest skapany w słońcu. To są dzieje Papiestwa. Papież świeci Słońcem Samego Chrystusa, którego nie są zdolne przesłonić żadne chmury, chociażby się te chmury często i bardzo gęste pojawiały. I dlatego Papież ma te moc, drodzy Bracia i Siostry, umacniania braci swoich, a my mamy nakaz, żebyśmy szli, za głosem Kościoła. Piękny jest projekt tego kościółka, bardzo oryginalny, jesteśmy za ten projekt gorąco wdzięczni panu inżynierowi, projektantowi, Ten kościół, to ryba. Niech ta ryba do nas mówi, drodzy Bracia i Siostry. Niech mówi dzisiaj – niech mówi zawsze! Nas złowił Chrystus, myśmy rybami, które złowił Chrystus do tej swojej cudownej sieci, której na imię: KOŚCIÓŁ, i bylebyśmy chcieli w tej sieci pozostać przez całe nasze życie, nie pobłądzimy, prowadzi nas Chrystus, żyjący w Kościele, Chrystus żyjący w Papieżu.
Kiedyś nasz, jeden z największych kaznodziei, ks. Piotr Skarga, mówił często o rybach. Lubił ten symbol. Nic dziwnego, ryba to symbol Chrystusa. Mówił do Apostołów, ze uczyni ich rybakami ludzi, a więc jawno powiedział, że my w Kościele apostolskim, będziemy tymi rybami, złowionymi Jego rekami. Ksiądz Piotr Skarga lubiał ten temat, ale gdy Polska chyliła się ku upadkowi, gdy naród polski ginął w wadach narodowych, w pieniactwie, pijaństwie i rozpuście – ks. Piotr Skarga wołał – posłuchajcie - w ten sposób: 

„Oj, ryby, ryby, przyjdzie na was inny łowiec! Oj ryby, ryby, przyjdzie na was inny łowiec!”

Tą piękną staropolszczyzną wołał ks. Piotr Skarga. Przepowiadał, ze jeżeli Polacy nie powstaną ze swoich wad narodowych, z pijaństwa, z pieniactwa, z lenistwa, z rozpusty – przepowiedział to zwłaszcza magnatom polskim - to znajda się oni w innej sieci, w sieci tragedii narodowej, - i niestety nasz naród znalazł się w takiej sieci, w sieci zaborców, którzy nasz rozdarli na trzy części i pozbawili wolności na długie prawie półtora stulecia. „ Oj ryby, ryby, przyjdzie na was inny łowiec!” 

Jestem gorąco wdzięczny Bogu, za ten dzień dzisiejszy, że mi pozwolił ten kamień węgielny położyć pod świątynię św. Anny tutaj w Chechłach. Za to gorąco Panu Bogu dziękuję. Ale chciałbym za to również podziękować przede wszystkim Ks. Proboszczowi, który w budowę tego kościoła włożył bezmiernie dużo pracy, ofiary, poświęcenia. Za to pragnę Ks. Proboszczowi wyrazić moje uznanie. Szczególny sposób, pragnę podziękować Wam, drodzy Bracia i Siostry z parafii Chechły. Wiecie dobrze, że droga do tego kościoła nie była łatwą, była pełną zakrętów, wydawało się czasem niebezpieczną, ale miałem jakąś dziwną pewność moralną, że tutaj kościół będzie. Miałem tę pewność moralną wtedy, gdy po raz pierwszy znalazłem się w waszym kościółku, wizytując Ropczycką parafię. Bo jestem przekonany, że św. Anna, ma jakieś szczególne względy u Boga, i dlatego też ma pierwszeństwo na ziemi, i dlatego buduje się ku Jej czci kościół. Budujecie ten kościół ofiarnie, z poświęceniem, wiem o tym dobrze, i za to chciałem wam Bracia i Siostry z parafii Chechły z całego serca podziękować. Pragnę podziękować także wszystkim z parafii okolicznych, którzy do tej budowy się przyczyniają. Ona będzie jeszcze trwała dość długo, nie jest to budowa łatwa, św. Anna Matka Bogurodzicy – warta jest, byśmy jej budowali piękną świątynię. Ufam, że cały Dekanat Ropczycki pomoże, żeby ta świątynia rosła i wyrosła jak najszybciej.

Gorąco dziękuję projektantowi i budowniczym tego kościoła, z którego możemy być dumni, zadowoleni. Zostawimy i my, drodzy Bracia i Siostry, świadectwo, żeśmy kochali Świętą Annę, a z Nią, kochaliśmy Jej Córkę Maryję i syna Maryi – Jezusa.
Pragnę podziękować wszystkim ludziom dobrej woli, którzy przyczynili się do rozpoczęcia tej budowy.

Zakończę drodzy Bracia i Siostry tymi prostymi słowami, które śpiewają Górnicy Śląscy, które tak ukochał bardzo Papież, wiem, ze sobie nieraz te słowa nucił:

„Niech się ze mną co chce dzieje – w Tobie św. Anno mam nadzieję!”

 

Informacja o numerze konta

Parafia Rzymsko Katolicka P.W. ŚWIĘTEJ ANNY, 39-100 Ropczyce, ul. Św. Anny 2

14 9171 0004 0018 6355 2000 0010
Bank Spółdzielczy w Ropczycach 

Parafia Św. Anny w Ropczycach – Chechłach
ul. św. Anny 2, 39-100 Ropczyce, tel. (17) 221 80 39